|
|
czwartek, 26 lutego 2009
filozoficzne dyrdymału o wspomnieniach
Wspomnienia Fatalne doświadczenia czy cudowne chwile? Cofając się do przeszłości, tak zwanych wspomnień zastanawiamy się nad tym co robiliśmy. Kiedyś, niektóre czyny jakich się dopuściliśmy były nie do pomyślenia. Cierpieliśmy przez to jak się zachowywaliśmy. A dziś? Dziś możemy się z tego śmiać, ale jest tylko jeden warunek, który może to spełnić. Trzeba wybaczyć, wybaczyć sobie i wszystkim czynnikom wywołującym całe to nasze cierpienie, aby można było spokojnie o tym myśleć, wspominać, śmiać się. Trzeba też zrozumieć czemu tak się stało. Zrozumienie i wybaczenie. Czasem to jest naprawdę trudne: wybaczyć osobie, która Cię zraniła. Ja wiem, myślisz, że to niemożliwe, ale tak naprawdę jest to do wykonania. Tylko trzeba spełnić ten pierwszy warunek- trzeba zrozumieć. Bez tego do niczego się nie dotrze… a żeby zrozumieć ważne jest przeanalizowanie wszystkiego co się działo w przeszłości, nic nie dzieje się bez przyczyny. Wszystko ma jakieś przyczyny no i swoje odbicia, czyli skutki. Dobra by była również rozmowa, jeśli powodem była osoba. Przecież wszystko może być dobrze. Trzeba tylko wszystko wyjaśnić, kto wie czy nie będziecie się z tego śmiać razem. Wszystko może być dobrze. Przebaczenie- trudna sprawa, ale wybaczając Ty poczujesz się lżej, i ta druga osoba również. Potem, możesz już się przenosić w czasy z dzieciństwa, młodych lat, a także do nie tak dalekiej przeszłości gdy tylko będziesz miał/a na to ochotę. Bo nic już nie zniszczy tej krainy błogich wspomnień jeśli wszystko jest wyjaśnione.
filozoficzne dyrdymały na temat bólu
Ból Ludzie różnie interpretują ten stan… bólem nazywa się cierpienie… zarówno fizyczne jak i psychiczne. Często zadajemy pytanie- co gorsze? Ból fizyczny czy psychiczny? Dla ludzi o wysokim progu bólu, nawet najmniejsze uderzenie może być czymś co dla drugiej osoby równa się np. przejechaniu po stopie samochodu. Każdy człowiek odczuwa to inaczej. To samo jest z bólem psychicznym, ludzie, którzy pod tym względem są słabi, szybko popadają w depresję. Ja zajmę się interpretacją tego drugiego stanu- bólu psychicznego, ponieważ takowy jest mi bardziej znany. Jak go zwalczyć? Sama tego nie wiem. Ludzie mają różne reakcje. Jedni biorą żyletkę, nóż, kawałek szkła i „przejeżdżając” tym sobie po nadgarstkach, udach czy innych częściach własnego ciała starają się zabić stan wariacji psychicznej bólem fizycznym. Jedno pytanie: czy to pomaga? Nie! Przez chwilę czujesz się dobrze. Nie myślisz o tym co szaleje Ci w głowie lecz o tym co robisz w tej chwili, o tym jak się ranisz. Potem na Twoim ciele jest mnóstwo blizn, czasem wdaje się zakażenie. Jest Ci lżej… ale to jest mała chwila, potem wszystko wraca „do normy” znów czujesz się zdołowany/ zdołowana. Znów masz dość życia i wszystkiego co Cię otacza, co sprawia Ci ból. Znów chcesz się pociąć by Ci ulżyło. Czy myślisz, że to jest dobre rozwiązanie? Nie! Nie możesz tak robić przez całe życie. W końcu znajdziesz się w domu wariatów. Powiesz, że nikt Cię nie rozumie i znów będziesz szukał sposobu jak tu sobie „pomóc” nie znajdziesz pomocy ani przyjaciela w kawałku ostrza. Inni… zamykają się w sobie, we własnym świecie, siedzą sami nie odzywając się do innych. Nienawidzą tego co ich otacza. Myślą, że każdy w około ich rani. Może mają rację, ale to nie powód by się do nikogo nie odzywać. Nie wszyscy ludzie są winni temu co się Tobie dzieje… Czasem może warto pomyśleć nad tym, czy nie wyobrażasz sobie tego co chcesz by było, czy to czasem Ty nie jesteś sobie winny temu co się stało. Może jedna osoba Cię zraniła i źle Ci z tym, nie możesz o tym zapomnieć… może nie chcesz jej wybaczyć, a może właśnie powinieneś/powinnaś. Może właśnie nadszedł czas, na poważną rozmowę z tą osobą. Wszystko trzeba wyjaśnić, nie musisz wybaczać, ale możesz zrozumieć, by poczuć się lżej. Trzeba spróbować wszystkich sposobów. Alkoholicy- każdy z Was myśli że wódka lub coś innego pomoże… że najlepiej się „zalać” nic nie pamiętacie, na nic nie zwracacie uwagi… swoją nieświadomością ranicie innych ludzi. Krzywdzicie ich… niektórych fizycznie, innych psychicznie. Wasze rodziny martwią się o Was. To, że wypijecie nie pomoże Wam w najmniejszym nawet stopniu. Wręcz przeciwnie: 1. Niszczycie własne zdrowie, własne ciało od wewnątrz 2. Niszczycie świat wokół Was samych 3. Po czasie wylądujecie na odwyku i prędzej czy później z nałogu będziecie mogli wyjść. Alkoholizm nie jest rozwiązaniem. Podczas stanu nietrzeźwości, możecie zrobić coś czego będziecie żałować do końca życia a skutki nie będą na pewno przyjemne, jeżeli było to coś zagrażające życiu albo zdrowi drugiego człowieka. Narkomania. Ludzie! Czy Wy myślicie, że wciągając kreskę, dając sobie w żyłę itp. Poczujecie się lżej? Otóż jest ten sam przypadek, identyczne przyczyny i skutki jak w problemie z uśmierzaniem bólu alkoholem. Czasami może lepiej tupnąć nogą w ziemię i zagryźć zęby, żeby było lepiej. Każdy chce znaleźć coś co mu pomoże w przetrwaniu ciężkich prób jakie stawiane są za naszego życia. Każdy z nas nosi w sobie jakiś ból. Mówi się, że nie istnieje złoty środek… na nic… Czasem jednak jest dobrze znaleźć coś, albo kogoś komu można ufać. Dobrze jest znaleźć przyjaciela, któremu można wszystko powiedzieć. Albo… znaleźć sobie miłość. Trzeba też pamiętać, że rodzina zawsze pomoże gdy tylko tego potrzebujesz. Nie każda… ale pomogą. Przyjaciel- osoba wiecznie Cię słuchająca, której możesz ufać, możesz zawsze na nią liczyć. Przyjacielem nazywamy człowieka, który jest przy Tobie zawsze gdy tego potrzebujesz. Miłość- znalezienie drugiej połówki, która teoretycznie pełni tą samą rolę co przyjaciel, ale jest jeszcze coś. Taka osoba da Tobie to czego potrzebuje każdy człowiek, radość, szczęście. Obie osoby często w życiu człowieka liczą się najbardziej, ale… złoty środek nie istnieje. Dlaczego? Czy częstym sposobem zmartwień każdego człowieka, jest spowodowane nieszczęśliwą miłością albo zdradą najlepszego przyjaciela. Czyż częsty powód znalezienia martwego ciała na linii torów kolejowych to przypadkiem nie jest nieszczęśliwa miłość. Może powiem tak: jeśli nie masz dla kogo żyć… to żyj na złość innym. Mimo wszystko miłość czy przyjaźń… jest złotym środkiem, ale tylko pod jednym względem, że ta właśnie osoba/ bądź osoby są ludźmi dobrymi i w pełni zaufanymi. Trzeba po prostu trafić na odpowiedniego człowieka.
filozoficzne dyrdymały
Totalnie nie mam pojęcia co mogę ze sobą zrobić. Niedawno zauważyłam, że życie każdego człowieka to jedna wielka monotonia! Straszne! Są ludzie, którzy twierdzą, że są jednym wielkim chaosem, że ich życie z tego właśnie powodu nie mają rutynowo powtarzających się czynności... otóż mylą się... nawet największy chaos się powtarza... bo jest chaosem cały czas. Wszystko tworzy jeden wielki krąg albo wiele malutkich. I każdy z tych kręgów się zamyka. Aż do czasu śmierci... czas może sprawić, że kręgi się nie domkną- zatrzymają się dopiero na początku, czasem w środku, a być może już pod koniec... żaden krąg się nie domknie... zawsze zostanie taki mały urywek, który sprawi, że nie domkniemy naszego życia do końca. Dlaczego? wiele czynników: - nie wybaczyliśmy komuś i ta historia ciągnęła się za nami całe życie, aż w końcu wyprzedziła jego bieg. Nie wybaczając nie domykamy, a każdy człowiek kryje w sobie jakiś żal do drugiej osoby. Czasami nawet nieświadomie. To nas wyprzedza i niszczy. Gdy staramy się spojrzeć w przeszłość cierpimy przez to, że czegoś nie dokończyliśmy niewybaczając komuś. To sprawia nam ból... i nie tylko nam... tym drugim, tym innym, którym nie wybaczyliśmy też sprawiamy ból... i przez to nie domykamy im kręgu życia, ponieważ mają niedokończoną sprawę- mają na swoim koncie zranioną/skrzywdzoną osobę, która cierpi i nie wybaczyła im przez ich czyny. - marzenia... kolejny czynnik, który sprawia, że krąg naszego życia jest niedomknięty. Wszyscy ludzie mają swoje marzenia. Jedni ogromne, a drudzy takie całkiem malutkie. Czasem się spełniają, a czasem nie (nawet jeśli są realne i możlie). Mimo wszystko każdy z nas kryje w sercu marzenie (jedno bądź więcej), które wydaje się nie możliwe do wykonania. Przez to każdy człowiek ma w sobie świadomość niespełnienia i przez to nie do końca domyka się krąg jego życia. - niedokończone sprawy. Jest to chyba najczęstszy powód niedopełnienia kręgu naszego monotonicznego życia. Chcemy coś zrobić... robimy, robimy i nagle urywamy... to tak jakby biec w maratonie być przy linii mety przewrócić się i zacząc biec w stronę linii startu. Czemu po upadku nie chcemy się podnieść i dobiec do mety? Nawet kosztem bycia na ostatnim miejscu? Boimy się czegoś? Być może boimy się własnych siebie- nie mamy wiary we własne możliwości. A może jest inny powód? Strach przed zniewagą naszych poprzedników? Tych lepszych? Boimy się... to też jest czynnik, kótry wskazuje na to, że nasze życie nigdy nie zatozy idealnego, dopełnionego kręgu. - coś co zawsze chcieliśmy zrobić- ale nigdy nie mieliśmy na to czasu. Dlaczego? Przez monotonię, w której codziennie brniemy jak w wielkim bagnie! Nie mamy czasu by zrobić coś wspaniałego, nowego, innego. Bo musimy zrobić jeszcze to, to i to! Nigdy nie możemy znaleźć czasu na nasze marznia i inne sprawy, które chcemy zrobić... dlaczego? bo mamy coś teoretycznie ważniejszego! Co to takiego? Nasze obowiązki! a może... a może gdyby powiedzieć sobie- pieprzyć obowiązki?! Jaki wniosek z tego wszystkiego? Nasze życie jest jednym, wielkim, błędnym kołem, które nie jest w stanie zatoczyć idealnego okręgu? Dlaczego? Bo mamy pewne pohamowania... popełniamy błedy i nie jesteśmy wstanie ich naprawić... a raczej nie chcemy tego zrobić. I co w związku z tym? Po 1. WYBACZAJMY! Czyż nie byłoby wspaniale żyć w zgodzie ze wszystkim/i którzy kiedyś sprawili nam nawet malutki, a czasami ogromny ból? Bylibyśmy wspaniałymi ludźmi gdybyśmy potrafili wybaczyć najgorsze przewinienie naszej najbliższej kiedyś osoby, a obecnie największego wroga! Jakimi potworami musimy być niewybaczając?! Przez to sprawiamiy większy ból naszym wrogom, którzy pragną naszej przyjaźni, a przynajmniej dobrych stosunków międzyludzkich. Więc jeśli mamy osoby, które nas zraniły wybaczmy im sprawmy, że oni będą szczęśliwi, a nam będzie lżej... to kiedyś pokieruje i ich by wybaczyli swoim wrogom. Po 2. SPEŁNIAJMY NASZE MARZENIA! nawety jeśli wydają się niemożliwe do ich realizacji poczyńmy chociaż małe kroki by być bliżej nich... kto wie, może kiedyś wzrosną nam siły i będziemy w stanie je spełnić. Czyż nie byłoby idealnie sprawić by wszystkie nasze marznia się spełniły? A jeśli nie jesteśmy w stanie spełnić naszych marzeń, znajdźmy sobie osobę, która ma w sobie tyle siły by nas w tak ogromny sposób uszczęśliwić. Po 3. KOŃCZMY WSZYSTKO CO ZACZĘLIŚMY! Podnieśmy się i dobiegnijmy do mety, a poczujemy się lepiej Po 4. RÓBMY TO CO CHCEMY! bo co to za życie jeśli nie możemy sobie sprawiać przyjemności, które chcemy sobie sami zafundować? Róbmy to! :D By żyło się lepiej ;) Po 5. SKOŃCZMY Z MONOTONIĄ! Nie kończąc z tym nie będziemy w stanie spełnić naszych marzeń co oddali nas od domknięcia koła. Oderwijmy się na chwile od pracy i wyjdźmy na spacer, albo zróbmy coś szalonego. Fakt może być to zaprzeczeniem do trzeciego punktu, ale... (zawsze musi być jakieś ale) oderwijmy się... zróbmy coś innego i jeszcze raz powróćmy potem do tej monotonii by dobiec do tej nudnej mety. Nie pozwólmy schwytać się w sidła które zamkną nas w klatce, w której powtarzamy cały czas te cholernie nudne czynności! Rutyna zabija! Czas się jej pozbyć! Raz na zawsze! Musisz iść do pracy lub szkoły? A nie! Postaw się... jeden dzień wolnego! Poleż w łóżku, idź na zakupy albo na spacer! Olej ten jeden dzień kosztem czegoś fajniejszego! Fakt... to kuszenie... a przecież trudno jest się oprzeć pokusie Po 6. (i chyba najważniejsze) KOCHAJMY cały świat, życie i wszystkich ludzi wokół nas a i oni nas pokochają... Czy cały świat nie byłby idealny? Czy to nie byłoby piękne? Czy nie byłoby wspaniale? Poczyńmy pierwsze kroki do idealnego świata Bądźmy pierwszymi ludźmi Pierwszym pokoleniem Które dopełni swoje kręgi  Edyta
wtorek, 13 stycznia 2009
"dziękuję"
Rafał przyszedłeś do mnie w poniedziałek z samego rana. I wiesz co? Dziękuję... nie wyspałam się i byłam praktycznie w rozsypce, ale dziekuję że przyszedłeś. Dzięki że się powygłupialiśmy, potańczyliśmy nawet pośpoewaliśmy, za obejrzenie wspólnie filmu też dziękuję. Przechodząc do najważniejszego. Dzięki, za rozmowę. Wiele to dla mnie znaczyło. No a Ty miałeś jedyną okazję przeczytać fragment mojego pamiętnika... Dziękuję. Nawet nie wiesz jak potrzebowałam komuś się wygadać. Zależało mi na tym i dziękuję, ze to byłeś właśnie Ty. Nieraz ratowałeś mnie przed durnymi decyzjami, które podejmowałam pod wpływem wstrząsu emocjonalnego jakiego często doznaję. I pomyśleć że gdyby nie Ty... ech... nie ma co... miejmy nadzieję że to się już nigdy nie powtórzy. A gdyby już miało się tak wydarzyć to, ze Ty bedziesz w pobliżu... albo Adam. Bo wiem, ze Wam obojgu na mnie zależy, a przynajmniej tak mi sie wydaję. Dziękuję za ten dzień... myślę ze nasza przyjaźń bardzo się umocniła przez naszą rozmowę...
Dalej... Andrzej... dziękuję za dłuższą chwilę refleksji nad pojęciem przyjaźni i na temat naszej ekchem... klasy. Bardzo się to dla mnie liczyło. Uszczęśliwiłeś mnie... i to w dużym stopniu... a będę jeszcze szczęśliwsza jak tego doznam... mam nadzieję ze mnie nie zawiedziesz i nie odłożysz tego na dalszy plan. Wiedz, że ja czekam. No dziękuję za to, że jesteś w tej klasie, ze nie dajesz za wygraną, że trzymamy się razem. To wszystko co zrobiłeś... to na prawdę wiele dla mnie znaczy... i w ogóle dziekuję, że nie wykorzystujesz mojej wrażliwości... że ze mną rozmawiasz...
A na koniec... najważniejsze mimo, że krótkie i zwięzłe... ale zawierajace najwięcej i mówiące samo przez się Adaś: Dziękuję... za to... że jesteś... i że będziesz...
poniedziałek, 15 grudnia 2008
"Przypadek- gdyby nie Ty... to wszystko by się nie wydarzyło"
Zaczęło się od tego, że się urodziłam... Mieszkałam w Sulejówku... dzieki mamie sprowadziłam się tu... Dziękuję :* Skończyłam podstawówkę i zaczęłam gimnazjum... w 3 klasie tak na początku stycznia... byłam na poważnie z chłopakiem... ale i tak nie aż tak poważnie poważnie... ponieważ on nie odzwierciedlał mojej miłości.... ale cóż dzieki niemu przeżyłam dużo dobrego... :)) w Sylwestra 2007 roku gdy byłam u koleżanki... założyłyśmy mi grono... Dziękuję :* W marcu napisał do mnie na grono Mischa... to był pierwszy raz kiedy go poznałam... Dziekuję, że do mnie napisałeś :* Potem już moja głupota (jeśli można to tak nazwać) spotkałam się z chłopakiem z inetrnetu... Ale nie przypadłam mu do gustu- Dziękuję Ci za to... :D On znalazł sobie w znajomych obiekt westchnień- Anię... z którą go umówiłam... A on zapoznał mnie z Jaśkiem, dziękuję Ci za to... Gdyby Ania nie umówiła się z Adaśkiem w wakacje i gdyby nie przechodziła pod balkonem to by potem go nie zaciągnęła... to było nasze pierwsze spotkanie... Gdyby nie Ty to bym go nie poznała... Dziekuję Ci za to :* A teraz Jasiek... Gdybyś ze mna nie zerwał... Adam by nie poprosił bym zostala jego dziewczyną... więc dziekuję Ci za to, że zakończyłeś ten związek... Gdybym nie wyciągnęła Adama na koncert i na sztukę... on by mnie nie trzymał za rękę, nie przytulałby mnie... na naszych podwójnych siedzeniach ^.^ Gdyby nie moje... hmmm... chęci ;> to nie stalibysmy w galerii przytuleni... nie pocałowalibysmy się... nie spytałby... ale spytał... wszystko się wydarzyło
Gdybyś Adasiu nie zdobył się na odwagę... nie byłabym teraz najszczęśliwszą dziewczyną na świecie... Ale jestem... bo Ty mnie pokochałeś... tak jak ja Ciebie
DZIĘKUJĘ CI ZA TO!!! KOCHAM CIĘ <3 :*
Gdyby nie Ty nie wiem jak... Teraz bym żyła... Gdzie chodziła z kim spała Moze bym była... może nie... Gdyby nie Ty... nie miałabym nic... nic a nic...
Dziekuję... że jednak tak :* Dziekuję Wam wszystkim... bo to wszystko dzięki Wam :* 
niedziela, 14 grudnia 2008
"Gdybym była" czyli o wnętrzu moim
Gdybym była owocem byłabym- mango- egzotyczna o bardzo ciekawym i tajemniczym smaku Gdybym była kolorem byłabym- czerwienią bo to kolor miłości lub błękitem- kolorem odzwierciedlenia mej duszy, czyli kolorem moich oczu... Gdybym była zwierzakiem byłabym- ptakiem uskrzydlonym jak moje marzenia lub delfinem takie romantyczne i słodkie zwierzę Gdybym była sprzętem AGD byłabym- piekarnikiem, rozgrzewająca dajaca ciepło :D Gdybym była książką byłabym- romansem z elementami komedii i tragedii- jak w moim życiu... wszystkiego po trochu Gdybym była ubraniem byłabym- stanikiem lub spódnicą, dopasowana do potrzeb i zawsze elegancka :D ewentualnie bokserkami w serduszka- dopasowana do potrzeb mężczyzny :D swojego Mężczyzny <3 Gdybym była biżuterią byłabym- pierścionkiem z cykorią i turkusem bądź kamieniem księżycowym- bo to piękne (grunt to skromność ^^) po prostu mam piękne wnętrze Gdybym była obiektem byłabym- pudełkiem lub butelką z listem miłosnym- musisz dokładnie się wysilić by odkryć moje wnętrze... a najważniejsze- bez uszkodzenia opakowania Gdybym była samochodem byłabym- garbuskiem- bo moja dusza uwielbia stare piosenki ^^ Gdybym była żywiołem bylabym- ogniem- gorący płomyczek rozpalający Twoje serduszko <3 Gdybym była drzewem byłabym- wierzbą płaczącą- bo jak nie ze smutku to ze szczęścia płaczę :)) Gdybym była napojem byłabym- kakao lub herbatą z cytryną rozgrzewa i osładza a w dodatku wspaniale smakuje ;> Gdybym była smakiem lodów byłabym- mięta z czekoladą bo te najbardziej lubię... orzeźwiają latem, ale mogą też zasłodzić :D Gdybym była osobą byłabym- julią roberts lub sandrą bullock najbardziej podobne do mnie z charakterku i koloru włosów ^^ i najbardziej podobają mi się ich role :D Gdybym była planetą byłabym- Wenus bo kobiety są z Wenus Gdybym była owadem byłabym- kolorową ważką zwiewną i trudną do złapania... można ją podziwiać :D Gdybym była środkiem trnsportu byłabym- pociagiem a tak po prostu Gdybym była piosenką byłabym- "czasem nagle smutniejesz", "jesteś", "too much love kill you"lub "chciałbym umrzec z miłości" wszystkie o miłości i najpiękniejsze... ale to nie wszystkie z moich ukochanych :D Gdybym była filmem byłabym "dlaczego nie!" lub 'nigdy w życiu' komedie polskie :D jedne z najlepszych Gdybym była porą roku byłabym- jesienią kolorowa... mimo że deszczowa ma najpiekniesze przebłyski słońca Gdybym była kwiatem byłabym- konwalią, różą lub niezapominajką Gdybym była pracą byłabym- rozwijająca wyobraźnie i tą która sprawia przyjemność bo jest pasją no bo tylko taka mnie interesuje :D Gdybym była kreskówką byłabym- "mulan" lub "wall-e" wzruszające i piekne historie Gdybym była miejscem byłabym- parkiem lub budzącym tajemnicę i strach lasem przy zachodzie słońca uwielbiam takie miesca Gdybym była prezentem byłabym- takim który zaskoczyłby kogoś lub takim którego się pragnie :D Gdybym była wspomnieniem byłabym- każdym pięknym spotkaniem bo każde piękne spotkanie tkwi w mojej głowie Gdybym była miastem byłabym- atlantydą- zagubiona ale znana... mimo że nikt jej nie odnalazł... tak i mnie nikt nie odkrył do końca... Gdybym była zmysłem byłabym- dotykiem <mmmmm> Gdybym była grą byłabym- "the sims 2" Gdybym była czymś słodkim byłabym- cukierkiem z nadzieniem, czekoladką lub lizakiem najsłodsze i najsmaczniejsze :D Gdybym była czasem w ciągy dnia byłabym- tym kiedy zachodzi słonce lub tym kiedy jest księżyc i gwiazdy dwa najpiekniejsze momenty w ciagu dnia Gdybym była wynalazkiem byłabym- światłem (żarówką) lub błyszczykiem najbardziej potrzebne ^.^ Gdybym była częścią ciała byłabym- ustami lub dłonią Gdybym była krajem byłabym- Polską lub Francją najpiekniejsze państwa Europy Gdybym była smakiem byłabym- słodki i gorzki niby się wyklucza... ale potrafię być słodka jak miód... a mimo tego gorzka jak nieposłodzona herbata Gdybym była sportem byłabym- tańcem lub tenisem bo tak ^^ Gdybym była zapachem byłabym- zapachem swoich ukochanych perfum "fabio verso ocean fun" no tego tłumaczyć nie muszę Gdybym była szkolnym przedmiotem byłabym- j. polskim lub plastyką moje najukochańsze Gdybym była flagą byłabym- białą flagą pokoju lub francji Gdybym była budynkiem byłabym- budynkiem teatru lub luwrem Gdybym była miesiącem byłabym- majem lub wrześniem Gdybym była gumową zabawką byłabym- KUKŁA :D <lol2> to tak dla joke'a ^^ Gdybym była zabawką byłabym- pluszowym misiem... kocham Misie <3 :* Gdybym była tkaniną byłabym- jedwabiem delikatna i miękka Gdybym była kształtem byłabym- sercem bo oznacza miłość Gdybym była odpowiedzia byłabym- tą na trudne pytanie Gdybym była sztućcem byłabym- nozem ostra ale przydatna :D Gdybym była słowem byłabym- tym od którego się rumienie, które sprawia ze jest to przeszywające ciepło... musi być ciepło powiedziane... Jestem komplementem albo słowami "kocham Cię" tylko tak niesmiało tak pieknie wypowiedzianymi... tak jak lubię :) tłumaczyć nie muszę ;*  "Ktoś mnie pokochał świat nagle zawirował bo ktos mnie pokochał na dobre i na złe"
sobota, 13 grudnia 2008
-dokąd Panienko?
-do gwiazd
Wszystko wyjaśniliśmy... dziś sie spotkaliśmy i to na parę dobrych godzinek :)) szkoda, że czas zleciał niczym najdrobniejsze sekundy... na szczęście najdrobniejsze i najpiekniejsze... Powiedziałeś, że nie jesteś złodziejem... a jednak coś ukradłeś... coś najcenniejszego co posiadałam... ukradłeś mi niejeden pocałunek, niejedno z moich objęć... a co najważniejsze ukradłeś moje serce... teraz... już należę do Ciebie... całą swoją duszą... a Ty do mnie... bo i ja Ci coś zabrałam... A dzisiejszego wieczoru przeżyłam najnamiętniejszy pocałunek mojego życia... no przynajmniej do tej pory :)) dziękuję Ci za to :* :* :* -Kochasz mnie -bardzo -ja Ciebie też Nie musisz pytać czy Cię kocham... bo dobrze wiesz, że tak... i pamiętaj że Cię będę kochać zawsze... ale jeśli chcesz... to pytaj o to nawet milion razy... bo nawet nie masz pojęcia jak bardzo uwielbiam wypowiadać te dwa proste słowa... dwa proste słowa, króte plączą moje serce... tworzą najpozytywniejszy labirynt, z którego nie mam zamiaru wychodzić do końca Naszego życia... chcę się zgubić razem z Tobą w plątaninie ust i ich pocałunków, ramion i ich objęć, naszych zakochanych dusz i rozpalonych miłością ciał... Kocham Cię <3
-Jak tam?
-Nijak
Od wczoraj się nie odezwał... nie napisał... nie zadzwonił... nawet na gg go nie było... :((( Chyba mnie unika... napisałam dzisiaj smsa żeby wszedł na gg... a on ani nie wszedł ani nie odpisał I co ja mam o tym myśleć? Jezu no! To jest nie fair nie fair!!! KURWA!!!! Byłam tak szczęśliwa... a nagle Jego nie ma... unika mnie... czuję to ;(
piątek, 12 grudnia 2008
"Kłamstwo to najgorsze co człowiek może dać... innemu człowiekowi"
Czasem jest lepiej usłyszeć w twarz gorzką prawdę... niż potem ujrzeć, że wszystko okazało się słodkim kłamstewkiem... jak to się mówi: "kłamstwo ma krótkie nogi" tak też okazało się tym razem, czyli związek frazeologiczny potwierdzony po raz kolejny w 100% Powiedział: "Rzuciłem bo ona nie lubi". Ucieszyłam się, że jest zdolny do takich poświęceń, byłam na prawdę uradowana... Dziś poszliśmy do Cioteczki :)) było super... posiedzieliśmy do 17 a potem ja wraz z mamą i sis poszłyszmy na wizytę do ortodontki. Na szczęście przegląd trwa tylko 3 min. więc aż tak bardzo źle nie było ^.^ No a proszę... wracamy... jesteśmy juz w pobliżu Adrii... patrzę przed siebie... i co widzę? idzie ON... no cieszę się i w ogóle... ale to tak na pierwszy rzut oka... jesteśmy coraz bliżej siebie i co widzę? fajka spoczywającego w jego ustach!!! Wściekłam się... no po prostu jestem wściekła! Nie toleruję kłamstwa! Zwłaszcza w związku! Ja się cieszę, że on sie tak poświęca a tu proszę! Po prostu jestem zdruzgotana! Aż mi ręce opadają... po prostu... brak mi słów na coś takiego... Apopleksja mnie trafiła!!! YYYYYYYYYYHHHHHHHHHHHH!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! A dream not to meet -.-"
wtorek, 09 grudnia 2008
"kontynuując poprzedni wpis..."
„Znów nie mogę zasnąć.. Choć świt w każdym mieście, to nie boli tak bardzo. I tak bardzo tęsknię.! Znów zamykam oczy.. w ręku telefon, znasz go. Może tej nocy też nie mogłeś zasnąć. [?] Nie mam nic bez Ciebie i bez Ciebie nie chcę nic.! I nie mogę być tam..tam gdzie jesteś TY ... Myślę wciąż o Tobie, i nikt się nie liczy. Do końca życia.! Do końca dni moich.! Wszystko co mam chciałabym Ci oddać.! Chcę wciąż być obok ... I pamiętaj, że Kocham..”„Trzymali się za ręce jak dwoje zakochanych, którzy odnaleźli się po długiej rozłące. Całowali się na ulicy, kilku przechodniów spojrzało na nich z oburzeniem. Śmiali się z powodu skrępowania, jakie wywoływali, i zazdrości, jaką budzili – wiedzieli, że ci zgorszeni ludzie wiele by dali, by móc się znaleźć na ich miejscu.”„Ze snu ukradłam Małego Księcia, aby pomógł mi odnaleźć odrobinę szczęścia ukrytego w płatku róży, aby nauczył mnie odwagi i rozwagi. Ze snu ukradłam Ciebie, bo Mały Książę powiedział, że moje szczęście, rozwaga i odwaga.. ukryte są w Tobie. To czego potrzebujesz ukryte jest we mnie, dlatego i Ty ukradłeś mnie we śnie...”
„Ciało, kiedy jest ranne krwawi i to może wyglądać boleśnie, ale po jakimś czasie ból znika, a nawet, jeśli użyjesz jakiś leków, rany zagoją się szybciej. Ale te bardziej skomplikowane rany są w sercu. Są one trudne do wyleczenia. Rana w sercu różni się od rany w ludzkim ciele. W przeciwieństwem do rany w ludzkim ciele nie ma żadnych maści żeby ją wyleczyć i czasami jest tak, że nigdy się nie zagoi. Ale jest jedna rzecz, która może wyleczyć ranę w sercu. To trochę kłopotliwy lek i tylko ty możesz go otrzymać od innej osoby. Rzeczą, która może wyleczyć ranę w sercu jest... miłość. Miłość jest duchem poświecenia siebie za kogoś ważnego i bliskiego tobie, jest to wyrażane przez troskę i obronę tej osoby.”"-Czy chociaż wiesz, że ona ma sześć różnych uśmiechów? -Ma sześć uśmiechów? -Tak. Pierwszy, gdy coś ją naprawdę rozśmieszy. Drugi, gdy śmieje się z grzeczności. Trzeci, gdy snuje plany. Czwarty, gdy śmieje się sama z siebie. Piąty, gdy czuje się niezręcznie. I szósty, gdy... Szósty, gdy Go widzi..." "Gdy zobaczysz w Jej oczach łzy nie pytaj dlaczego, i tak Cię okłamie, ale bądź przy Niej i oboje milczcie. Dla Niej cisza to lekarstwo. Bo Ona jest inna. Ona ma swój świat. (...) Gdy popatrzysz Jej w głąb oczu poznasz prawdę. Tylko tak możesz zobaczyć co ona czuje"

„-Będziesz? -Będę. -Gdzie? -Przy Tobie. -Obiecujesz? -Obiecuję. -Zawsze? -Nie wiem. -Nie wiesz!?!?!? -Jeśli powiem, że wiem, to zabije całe pożądanie, które utrzymuje nasz związek, a wtedy wszystko, co do tej pory mówiłem, okaże się kłamstwem. -To znaczy, że kiedyś mogę Ci się znudzić!? -To znaczy, że Cię bardzo kocham i zrobię wszystko, żeby Cię nie stracić!!!”
"Kochaj mężczyznę, który nazywa Cię "ładną", a nie uważa za "sexy". Tego, który oddzwania, gdy odłożysz słuchawkę. Tego co nie śpi, aby zobaczyć Cię śpiącą. Całuje twoje czoło. Który chce pokazać Ci cały świat nawet gdy nie jesteś przyszykowana. Dla którego nie jest ważne czy stałaś się z biegiem lat grubsza czy chudsza. Który mówi: Co chciałabyś zjeść? -ja gotuję. Tego co daje Ci kwiaty, które kochasz dostawać… tak za nic… po prostu za to, że jesteś… Tego, co przed swoimi przyjaciółmi chwyta twoją dłoń. Czekaj na tego, który stale powtarza, ile dla niego znaczysz i jakim jest szczęściarzem mając Ciebie. Tego, który swoim przyjaciołom przedstawia cie: To ona. Kochaj tego, który kocha ciebie i będzie kochał cię zawsze."
„Jestem koktajlem sprzeczności. Mieszanką szaleństwa, wrażliwości, głupich, nieprzemyślanych pomysłów i zwykłej potrzeby ciepła i bliskości. Aniołem i Demonem. Zagadką, której sama nie potrafię rozwiązać. Nigdy nie poznasz mnie do końca”
"Bo wciąż pamiętam tamte dni I Twoją twarz Twe słowa, cichy szept Na zawsze razem Ty wciąż pamiętasz tamte dni I moją twarz Twój uśmiech czasem łzy Na zawsze razem"
„Żeby docenić wartość jednego roku, zapytaj studenta, który oblał końcowe egzaminy .
Żeby docenić wartość miesiąca, spytaj matkę, której dziecko przyszło na świat za wcześnie .
Żeby docenić wartość godziny, zapytaj zakochanych czekających na to, żeby się zobaczyć .
Żeby docenić wartość minuty, zapytaj kogoś, kto przegapił autobus lub samolot .
Żeby docenić wartość sekundy, zapytaj kogoś, kto przeżył wypadek .
Żeby docenić wartość setnej sekundy, zapytaj sportowca, który na olimpiadzie zdobył srebrny medal .
Czas na nikogo nie czeka. Łap każdy moment, który ci został, bo jest wartościowy. Dziel go ze szczególnym człowiekiem - będzie jeszcze więcej wart .” "Miłość jest wtedy... gdy leżę koło Ciebie i przytulam się... Miłość jest wtedy... gdy rozpoznaję Twoje kroki na schodach... Gdy wiem, że nie śniłam o nikim innym jak o Tobie, I stają się niebem Twoje oczy... a usta chlebem…
Miłość jest wtedy... gdy wiem co Cię denerwuje... Gdy wiem, że tylko Tobie ufam i tylko Ty mnie akceptujesz, I stajesz się kamieniem u szyji... i skrzydłami u ramion… Gdy przeszywasz mnie niebieskim kolorem, wylewając słone łzy.
Miłość jest wtedy... gdy słucham Twego serca… Miłość jest wtedy... gdy smakują mi Twoje łzy… Gdy przypominasz mi dobre chwile, I jesteś więzieniem... i sposobem na życie… Gdy pływasz w złotych liściach, uśmiechasz się do mnie... Gdy nie złościsz się, kiedy milczę..., bo nie wiem czemu nie płaczę… Gdy umierasz, umiera część mnie razem z Tobą... Gdy wiem, że tak musi być, choć tego nie chcę!!!
I zamykam Twoje oczy co były niebem...a milczą usta co były chlebem… Gdy wysychają na zawsze Twoje łzy, a ja nie jestem zła... A tak naprawdę, to miłość jest wtedy gdy stajesz się moim przyjacielem i zrobiłbym dla Ciebie tak wiele Miłość jest wtedy... gdy dajesz mi szczęście, jakiego nikt nie daje... Gdy płaczesz, widząc jak ja płaczę... Gdy wiesz to, czego inni nie wiedzą, I kończąc grę u zmierzchu życia... wiesz, że zagrałabyś raz jeszcze… Gdy jesteś ze mną szczery, bo wiesz, że wszystko możesz mi powiedzieć… "
 Misiek... to wszystko... cały wpis poświęcony jest dla Ciebie Jak każdy inny ostatnio Kocham Cię Kochaj mnie Bądź ze mną do końca naszych dni A jutro coś Ci powiem Coś czego nikomu nie powiedziałam I poproszę... O to... o co nigdy w życiu Nikogo nie prosiłam Bo czuję... A z resztą... Wszystko jutro Byle bym nie płakała... Jeszcze raz Kocham Cię... Twoja Niezapominajkooka Kobietka :* <3
|